16.07. mieliśmy USG w połowie ciąży. M. też wszedł do gabinetu Pani Ginekolog (która, nawiasem, chyba nie przepada za mężczyznami i w ogóle nie jest zbyt miła i wylewna). Na początku trochę było widać naszego Stasia, potem ustawiała pod takimi kątami, że raczej słabowicie, takie obrazy abstrakcyjne. Zdjęcia ani płyty nie mamy z tej wizyty. Pokazała bijące serce i głowę. Czyli nic się nie zmieniło. Dobrze. Chyba widziałam rączki.
Dała skierowanie na badania.
Nowy termin porodu wg USG - podobno 16.12.2011.
Przybliżona waga - 526g (około tyle, co dwa i pół masła).
Kopie od czasu do czasu, coraz mocniej i częściej.
Masło nie kopie.
Ale nie przepadam za masłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz